Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Azerbaijani Basque Belarusian Bulgarian Catalan Chinese (Simplified) Chinese (Traditional) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Georgian German Greek Hebrew Hindi Hungarian Icelandic Indonesian Irish Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Macedonian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swahili Swedish Turkish Ukrainian Vietnamese Welsh

OSDonate

Podoba Ci się nasza strona? Postaw nam piwo! :)

Kwota:

Na październikowe loty udało nam się spotkać we dwóch z Michałem. Prognoza pogody mówiła o ok. 10-12'C, wietrze w granicach 2-3m/sek i możliwych niewielkich opadach mniej więcej od 15:00. Z braku perspektyw na spotkanie w dogodniejszym terminie zaryzykowaliśmy (prawdę mówiąc Michał zaryzykował bardziej przyjeżdżając specjalnie z Warszawy). I niestety... zostaliśmy "oszukani", bo wprawdzie temperatura i siła wiatru były zgodne z prognozą, to jednak już w drodze na lotnisko o 11:00 dość mocno kropiło. Cóż może jednak człowiek począć w starciu z naturą? Nie było wyjścia, trzeba było korzystać z tego co "paskuda" dała.

Mieliśmy ze sobą następujące modele (wszystkie elektryczne):

  • RC Factory Edge 540T Hot Red
  • ExtremeFlight Extra EXP 48" - 2 sztuki
  • ExtremeFlight Laser EXP 60"
  • Sebart Su-29s 140E

Spędziliśmy na lotnisku 6 godzin - na przemian latając, chowając modele pod folię, wycierając je ręcznikami papierowymi. Jeśli chodzi o pogodę było naprawdę ekstremalnie. Chociaż nigdy nie czułem potrzeby posiadania takiego gadżetu tym razem wielce żałowałem, że nie miałem przynajmniej pokrowca na aparaturę do lotów w deszczu/śniegu. Na plus na pewno "seksowne", deszczowe(!) fotki Lasera i niebieskiej Extry:

Poniżej trzy filmy z lotów. Przepraszam za jakość, ale było naprawdę ciemno a do tego co raz kropił deszcz. W tych warunkach robienie zdjęć zupełnie nie miało sensu:

EF Extra EXP 48"

EF Laser EXP 60"

Sebart Su29s 140E

Pomimo kiepskiej aury samo spotkanie jednak bardzo się udało: pogadaliśmy i polataliśmy naprawdę sporo (po kilkanaście lotów każdy), zdobyliśmy też trochę nowych doświadczeń - ja przeleciałem się Michała Laserem (dziękuję za zaufanie) a Michał moim Su. Laser jest naprawdę świetnym modelem i wprawdzie póki co nie mam na niego "miejsca" w moim hangarze, ale gdy tylko (nieszczęśliwie!) jakieś miejsce się "zwolni", możliwe że trafi on do mojej floty.

Nie wykluczam kategorycznie, że jeszcze w najbliższych miesiącach czymś polatamy, ale "oficjalnie" sezon 2018 uważam za zamknięty. Oby do wiosny :)

Publikowane tutaj materiały i zdjęcia stanowią własność ich autorów, nie mogą być kopiowane oraz wykorzystywane bez ich zgody.
Strona niekomercyjna.