Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Azerbaijani Basque Belarusian Bulgarian Catalan Chinese (Simplified) Chinese (Traditional) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Georgian German Greek Hebrew Hindi Hungarian Icelandic Indonesian Irish Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Macedonian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swahili Swedish Turkish Ukrainian Vietnamese Welsh

OSDonate

Podoba Ci się nasza strona? Postaw nam piwo! :)

Kwota:

Kończący się sezon modelarski był dla mnie naprawdę kiepski. Nie tylko pogoda, ale też inne problemy sprawiły, że latałem naprawdę niewiele. Tym bardziej nie mogłem się doczekać i naprawdę wierzyłem, że "Złota Polska" zajrzy do nas chociaż na chwilę. W końcu przyszła, może z lekko "rozwianymi włosami", ale jednak. Nie można było tego nie wykorzystać - wzięliśmy z Michałem po jednym dniu urlopu i ruszyliśmy na "pole" z taką oto ekipą:

Prezentowane powyżej modele to (w/g pierwszego zdjęcia od lewej do prawej):

  • Extreme Flight Extra 300-EXP 48"
  • Extreme Flight Laser-EXP 60"
  • RC-Factory Extra Slick Backyard 32"
  • Precision Aerobatics Addiction X 50"
  • RC-Factory Yak-54 40"

Główną atrakcją spotkania był jednak Laser - pierwszy raz w Siedlcach i ogólnie drugi raz na lotnisku:

Michał polatał sobie konkretnie - harriery, zawisy, żyletki we wszystkich orientacjach, flatspiny i mniej zdefiniowane dzikie harce - działo się! Model naprawdę ma potencjał - zgodnie z przewidywaniami jest jeszcze lepszy niż Extra. Poniżej kilka zdjęć oraz kompletny film z pierwszego tego dnia lotu:

Drugim z ciekawszych (relatywna nowość na lotnisku) modeli był Addiction X. Michał był kolejną osobą zaskoczoną działaniem napędu tego modelu. Thrust-40 naprawdę daje radę! Poniżej interesujące porównanie szerokości płatów Extry (48") z Addiction (50"). Nic dziwnego, że Addiction tak "klei się" powietrza:

W trakcie tych 6-godzinnych lotów nie obyło się bez dwóch incydentów - obydwu z moim nieskromnym udziałem... Pierwszy: latając Michała Slickiem zgubiłem w locie pakiet. Model tak pięknie SAM wylądował, że do końca miałem złudzenie, że nadal nim steruję - byłem przekonany że straciłem tylko śmigło i piastę! Już sam nie wiem czy to zwykły fart czy niezwykła siła woli, ale model pozostał nietknięty. Drugi to niezła wpadka z moim Yakiem - pod koniec latania gdy już było dość szaro posadziłem go na linii wysokiego napięcia. Model tak nieszczęśliwie zawisł na stateczniku poziomym, że tylko cudem uruchamiając silnik i machając sterami dałem radę jakoś go odczepić. Widok był naprawdę żałosny, szkoda że z wrażenia zapomniałem zrobić zdjęcie. Jak się okazało uszkodzenia modelu były naprawdę duże - kadłub w 3 częściach, złamane skrzydło i statecznik poziomy, wyrwana lotka, połamane śmigło, zewnętrzna koszulka pakietu pocięta przez to ostatnie. Dobrze że to EPP - trochę kleju i Yaczek powinien znowu latać jak (prawie) nowy.

Reasumując dzień był naprawdę ciekawy, polataliśmy konkretnie a wszystkie "balsiaki" wróciły w całości do domów. "Złota Polska Jesień" zaliczona, teraz wypatrujemy "Pani Wiosny" ;-)

Tematy pokrewne

Publikowane tutaj materiały i zdjęcia stanowią własność ich autorów, nie mogą być kopiowane oraz wykorzystywane bez ich zgody.
Strona niekomercyjna.