Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Azerbaijani Basque Belarusian Bulgarian Catalan Chinese (Simplified) Chinese (Traditional) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Georgian German Greek Hebrew Hindi Hungarian Icelandic Indonesian Irish Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Macedonian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swahili Swedish Turkish Ukrainian Vietnamese Welsh

OSDonate

Podoba Ci się nasza strona? Postaw nam piwo! :)

Kwota:

W swojej praktyce warsztatowej mam dość często potrzebę skracania śrub do długości niezbędnej w konkretnym zastosowaniu. W przypadku śrub o większych średnicach zwykle korzystam z imadła i piły do metalu, ale przy mniejszych średnicach jest problem z uchwyceniem takiej śruby (szczególnie jeśli jest krótka). Zwykle dotyczy to innych projektów niż modele latające, a w tym przypadku z kolei potrzeba jest najczęściej związana z mocowaniem silników bezszczotkowych. Specyfika ich budowy powoduje, że jeśli nie używamy mocowania fabrycznego (o ile takie znajduje się w zestawie silnika), to musimy pilnować, aby długość gwintu śruby mocującej nie przekraczała sumy grubości wręgi na której mocujemy silnik oraz grubości podstawy statora (nieruchomy „talerzyk”, w którym znajdują się otwory mocujące). Za mocno wkręcona (za długi gwint) w tym miejscu śruba spowoduje uszkodzenie uzwojenia silnika.

Do odcinania nadmiaru gwintu najlepiej użyć multiszlifierki typu „dremel” z tarczą do metalu. Cięcie metodą gilotyny (kombinerki, cęgi, nożyce, itp) nie jest najlepszą metodą, bo pod wpływem nacisku metal się rozpłaszcza i po odcięciu koniec śruby (poza tym, że jest poszarpany) będzie rozpłaszczony, co zwykle wymaga dodatkowej obróbki pilnikiem (lub szlifierką), aby prócz usunięcia zadziorów, przywrócić mu kształt walca.

Jeśli śruba jest na tyle długa, że można jej koniec umieścić w uchwycie wiertarskim (mała wiertarka ręczna a nawet uchwyt od dużej wiertarki), to jest to dość oczywisty i wygodny sposób. Sprawdzi się jednak tylko w wypadku, jeśli z długiej śruby, chcemy zrobić krótką.

Jeśli natomiast chcemy zrobić ze śruby krótkiej jeszcze krótszą, to nie ma jak zamocować jej w uchwycie wiertarskim. W takim wypadku najprostszym przyrządem będzie kawałek blachy aluminiowej z otworem odpowiedniej średnicy. Po włożeniu i unieruchomieniu śruby nakrętką, mamy prosty uchwyt pozwalający przytrzymać ją podczas przycinania. Ograniczeniem w tym przypadku jest grubość blachy i nakrętki – nie uzyskamy gwintu krótszego niż suma tych wymiarów plus ok. 0,5mm. Jeśli przy tego rodzaju prostym uchwycie mamy potrzebę uzyskania jeszcze krótszego gwintu, to można w takiej blaszce nagwintować otwór dla danej śruby i nie używać nakrętki, co pozwala uzyskać długość gwintu bliską grubości blachy (np. 2,5mm).

Opisane rozwiązanie, aczkolwiek proste, nie jest zbyt wygodne. Dlatego opracowałem bardziej zaawansowany uchwyt, który pozwala uzyskać krótkie śruby, jest szybki w ich mocowaniu (ma to znaczenie kiedy trzeba przyciąć ich więcej), a także ułatwia utrzymanie prostopadłości cięcia, co eliminuje potem konieczność kłopotliwego poprawiania czoła gwintu.

Uchwyt został wycięty z profilu aluminiowego 40x20x2mm i posiada śrubę z „szybkim” dociskiem (nie wymaga wkręcania śruby dociskowej przez pełną długość gwintu). Po jednej stronie uchwytu znajduje się otwór 2mm (pod śruby 1,6-2mm), po drugiej stronie otwór 3mm (pod śruby 2,5-3mm).

Śrubę dociskową można (w zależności od możliwości warsztatowych) wykonać w dwóch wersjach – albo zwykła długa śruba z zagłębieniem w czole (zwykle taki kształt mają gwinty walcowane, można ew. to wyszlifować lub nawiercić), albo krótsza z elementem pośrednim z pręta aluminiowego. Takie zagłębienie pozwala na utrzymanie śruby dociskowej w osi z tą, którą unieruchamiamy. Rolę nakrętki blokującej spełnia prostokąty kawałek grubszej blachy AL z nagwintowanym otworem (16mm to wymiar nominalny, w praktyce będzie to ok.15,8mm). Druga wersja docisku z elementem pośrednim działa zdecydowanie lepiej, niż sama długa śruba.

Przyrząd działa w ten sposób, że skracaną śrubę wkładamy w odpowiedni otwór, następnie zakładamy docisk przez wsunięcie kwadratowej nakrętki w prowadnice...

...i dokręcamy śrubę dociskową (na fotkach dwa warianty – z elementem pośrednim i tylko z długą śrubą).

Następnie można przystąpić do przycięcia śruby przy pomocy tarczy tnącej, lub jeśli ją niewiele skracamy, to np. przez szlifowanie na szlifierce stacjonarnej.

Jako uzupełnienie tego projektu opracowałem kolejny prosty przyrząd – stojak poziomy do Dremela (z prowadnicą ustalającą długość śruby po odcięciu). O tym przyrządzie być może napiszę w jednym z kolejnych artykułów, w każdym razie to idealne uzupełnienie uchwytu, pozwala osiągnąć bardzo dobre prostopadłe cięcia, z utrzymaniem powtarzalności długości gwintu przy skracaniu większej ilości śrub. Cały proces można prześledzić na filmie:

W trakcie prac nad przyrządem wypróbowałem jeszcze jeden wariant uchytu - z użyciem wymiennych końcówek wkrętaka i przejściówki „sześciokąt-kwadrat” z typowego zestawu z wymiennymi końcówkami. To rozwiązanie sprawdza się również dobrze i pozwala na solidne unieruchomienie śruby z dowolnym rodzajem łba (oczywiście po dobraniu pasującej końcówki). W tym przypadku trzeba było tylko zastosować trochę większy profil aluminiowy (60x20x2mm), dlatego wymiary na rysunku podane są alternatywnie (40/60mm).

Publikowane tutaj materiały i zdjęcia stanowią własność ich autorów, nie mogą być kopiowane oraz wykorzystywane bez ich zgody.
Strona niekomercyjna.