Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Azerbaijani Basque Belarusian Bulgarian Catalan Chinese (Simplified) Chinese (Traditional) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Georgian German Greek Hebrew Hindi Hungarian Icelandic Indonesian Irish Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Macedonian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swahili Swedish Turkish Ukrainian Vietnamese Welsh

 

Użycie słowa "oblot" to w tym przypadku lekkie nadużycie, no chyba, że mówimy o "oblocie pilota", ale w każdym razie w czwartek, 03.09.2020, z dużą pomocą Marcina G. z Łukowa, zasiadłem w końcu za sterami mojego nowego potworka:

Model (po wymianie całej elektroniki, włącznie z modułem zapłonowym) został tak naprawdę oblatany przez Marcina podczas sobotniego pikniku w Radzyniu Podlaskim. W Radzyniu zabrakło mi odwagi żeby spróbować samodzielnie, ale postanowiłem że przy pierwszej sprzyjającej pogodzie podejmę się wyzwania na lotnisku w Gręzówce (pozdrowienia i podziękowania - chociaż się nie znamy - dla właściciela lotniska).

Tak więc umówiliśmy się z Marcinem i po rozgrzewkowym locie piankowym Edge przeszliśmy od razu do konkretów. Był to mój pierwszy lot modelem w tej skali i pierwszy lot modelem benzynowym w ogóle, także emocji nie brakowało. Model wzbił się w powietrze z łatwością i już kilka sekund po starcie poczułem się "jak w domu". Velox lata wyśmienicie - wymaga oczywiście małego dostrojenia ale najważniejsze, że lecąc nim nie odczułem żadnych wyjątkowo przykrych tendencji. Latało się świetnie, chociaż oczywiście pierwszy raz wysoko i asekuracyjnie. Lądowanie poszło całkiem gładko, a tego najbardziej się obawiałem latając do tej pory tylko mniejszymi modelami elektrycznymi. Poniżej film z pierwszego lotu zarejestrowany przez kolegę Marcina Ł. z Wojcieszkowa. Co dwóch Marcinów na lotnisku to nie jeden!

W drugim locie, nadal na większych wysokościach, spróbowałem już trochę więcej - m.in. zawisu i rolling harriera. Chciałem sprawdzić, mając do dyspozycji duże lotnisko, czy przy większych szaleństwach nie zgaśnie silnik. W trakcie tych dwóch lotów sinik nawet przez chwilę się nie zawahał i bardzo mnie to cieszy.

Reasumując - oblot udał się wspaniale. Jedyny niesmak pozostał w związku z problemami z uruchomieniem silnika - ostatnio szło mi to już bardzo dobrze a tym razem nie było tak wesoło. Cieszę się, że udźwignąłem temat jako pilot, gorzej jednak z aspektami technicznymi. Jeśli chodzi o silniki benzynowe - jeszcze dużo nauki przede mną.

Dziękuję Marcinowi G. za pomoc w regulacji gaźnika, wstępny oblot i asystę przy moim pierwszym locie. Dziękuję Marcinowi Ł. za pomoc w uruchamianiu silnika i filmownie. Dziękuję również poprzedniemu właścicielowi - Krzyśkowi Sz. za sprzedaż tej pięknej maszyny.

Wygląda na to, że zaczęło się nowa era, oby się tylko zbyt szybko nie skończyła ;)

 

Publikowane tutaj materiały i zdjęcia stanowią własność ich autorów, nie mogą być kopiowane oraz wykorzystywane bez ich zgody.
Strona niekomercyjna.