Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Azerbaijani Basque Belarusian Bulgarian Catalan Chinese (Simplified) Chinese (Traditional) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Georgian German Greek Hebrew Hindi Hungarian Icelandic Indonesian Irish Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Macedonian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swahili Swedish Turkish Ukrainian Vietnamese Welsh

OSDonate

Podoba Ci się nasza strona? Postaw nam piwo! :)

Kwota:

 

Model przychodzi do nas w zgrabnym, kolorowym, a przede wszystkim bezpiecznie zapakowanym kartonie:

Extra jak wszystkie modele PA jest zaprojektowana ekstremalnie lekko, z dużym wykorzystaniem kompozytów węglowych. Producent zwykł chwalić się, że jego modele są najlżejsze w swojej klasie, nie robiłem specjalnego dochodzenia w tej sprawie, ale po kilkunastu latach styczności z modelarstwem odnoszę wrażenie, że nie kłamie. PA chwali się wykorzystaniem technologii FiberFusion - jest to nic innego jak marketingowe określenie stosowanej przez nich "sklejki" balsowo-węglowej.

 

Zacznijmy od zaprezentowania elementów zestawu

 

Kadłub prezentuje się jak poniżej - w balsowe podłużnice wklejone są pręty węglowe, bagnet na łącznik płatów jest również węglowy, FiberFusion zastosowano w rozpórkach kadłuba, półce na pakiet, półeczce na serwo steru kierunku, boczkach do których przykręcamy skrzydła oraz miejscach do których przykręca się maskę silnika. Szczególną uwagę zwraca solidne wykonanie mocowania podwozia - węglowa półka oraz grube rurki węglowe rozkładające obciążenie równo pomiędzy pierwsze wręgi kadłuba. Nie ma tutaj mowy o wyrywaniu podwozia przy pierwszym średnio-udanym lądowaniu. Folia jest bardzo dobrze nałożona (wymaga minimalnych poprawek - w sensie naciągnięcia, jak to zwykle bywa w zestawach ARF). Nawet zawiasy SK są od razu wklejone:

Kabinka zbudowana jest w jak najbardziej "tradycyjny" sposób. Mocowana jest do kadłuba na dwa bardzo mocne magnesy neodymowe. Szybko, pewnie i jak się okazało w trakcie późniejszej eksploatacji - niezawodnie:

Łoże silnika ma oczywiście nadane fabrycznie odpowiednie kąty skłonu i wykłonu wstępnie dobrane do zalecanego zestawu napędowego. Mój element był w dwóch miejscach lekko pęknięty. Możliwe, że odpowiadał za to pierwszy właściciel zestawu a nie producent (model odkupiłem od innego modelarza):

Maska silnika laminatowa, pięknie pomalowana, krawędź od środka wzmocniona rowingiem węglowym:

Skrzydła bardzo lekkie - z dźwigarem balsowym:

Najciekawszym elementem płatów są lotki - fabrycznie zamontowane i połączone ze skrzydłem bezszczelinowo :

Tutaj widoczne drobne mankamenty folii:

Statecznik poziomy z profilem lotniczym, również gotowy do montażu. Zawiasy i ster wysokości wklejone fabrycznie:

Ster kierunku - jak inne podzespoły - prosty jak strzała:

Komplet podwozia - solidne węglowe golenie, lekkie piankowe kółka. Niestety kółko ogonowe to typowa tandeta - składając model nie wiedziałem jeszcze (brak doświadczenia) jako to powinno wyglądać, obecnie bym je po prostu wyrzucił do śmieci:

Fabryczny komplet węglowych orczyków i popychaczy. Na minus zdecydowanie tradycyjne "z-ki" - to nie jest precyzyjne rozwiązanie, aż proszą się tutaj snapy kulowe:

 

Składanie zestawu

 

Jak widać powyżej modele PA są przygotowane w dużo większym stopniu niż przecięte zestawy ARF (wklejone lotki, ster wysokości, zawiasy steru kierunku, gotowe popychacze). Składanie modelu, zgodnie z załączoną instrukcją, zacząłem od wycięcia metodą termiczną otworów w folii kadłuba (na spodzie otwór wylotowy powietrza oraz odsłonięcie sekcji podwozia, otwory na bokach do przeciągnięcia przewodów serw lotek, otwory na linki i statecznik poziomy):

Otwory na serwa lotek wykonałem tradycyjną metodą - zaprasowując naddatek folii do wewnątrz:

PA dbając o każdy szczegół w konstrukcji swoich modeli zaprojektowała lotki beszczelinowe, zawiasy SW należy natomiast "uszczelnić" zawartym w zestawie paskiem folii. Producent zwraca na ten krok szczególną uwagę:

Bardzo ważnym momentem budowy jest równe wklejenie statecznika poziomego. Zwracamy baczną uwagę, aby był równoległy do bagnetu skrzydła - zarówno w widoku z tyłu jak i z góry modelu. Aby mieć czas na poprawki statecznik wkleiłem na żywicę 30-minutową:

Ster kierunku wklejamy na żywicę 5-minutową:

Podobnie wklejamy orczyk SK. Kluczowe jest tutaj zachowanie odpowiedniej geometrii. Orczyk ma być równo względem SK a linia otworów w orczyku ma się pokrywać z linią zawiasów. Dla zaoszczędzenia sobie stresu warto skorzystać z żywicy 30-minutowej:

Na zdjęciu powyżej widać też usunięty fragment folii - w tym miejscu wklejone będzie kółko ogonowe, którego pręt fabrycznie był krzywo wygięty:

Po wyprostowaniu, zgodnie z instrukcją nawierciłem SK i wkleiłem całość na żywicę:

W tym momencie mam małą uwagę z perspektywy czasu. Po pierwsze, zastosowane podwozie ogonowe w porównaniu do doskonałości całego zestawu jest tandetne aż do bólu. Dużo lepsze są rozwiązania stosowane przez ExtremeFlight czy Goldwing. Kółko ogonowe Extry wyłamało się już w pierwszych lotach, do tego jego konstrukcja obciąża zawiasy SK. O ile bez wymiany podwozia na ten drugi mankament nie mamy wpływu, o tyle znalazłem fajny patent na zapewnienie fabrycznemu rozwiązaniu "nieśmiertelności". Mianowicie przygotowałem sobie zawias nylonowy 0,2mm typu Kavan (zawiasy te wyglądają jak prostokąt ze sztywnej tkaniny) - zgiąłem go na pół, naciąłem odpowiednio SK, wsunąłem w otwór złożony zawias a między niego a ster włożyłem drut kółka ogonowego. Całość wkleiłem na żywicę. Po takim "tuningu" kółko nigdy mnie nie zawiodło. Przepraszam, ale zdjęcia brak.

Domek silnika laminujemy tkaniną szklaną (zawartą w zestawie):

Gotowy domek montujemy do kadłuba na fabrycznie przygotowane, węglowe "kliny":

Kliny i wszystkie powierzchnie styku domku z pierwszą wręgą kadłuba "traktujemy" żywicą (zdjęcie zrobione trochę później z zamontowanym już napędem):

Podwozie główne zamontowałem przy użyciu śrub nylonowych zamiast użyć metalowych zawartych w zestawie. Jak się później okazało był to błąd - przy korzystaniu z trawiastego lotniska podwozie wyłamywało się z byle powodu. Ostatecznie wymieniłem śruby na fabryczne metalowe i nie było od tej pory żadnego problemu - doskonałe mocowanie podwozia spisywało się na medal:

Po zamontowaniu silnika i regulatora wkleiłem jeszcze plastikowe "łapacze" powietrza. Rozwiązanie jest tyle proste co genialne. Od czasu składania Extry wszystkie moje modele mają dodany ode mnie ten "patent":

Maska montowana jest na 4 wkręty, które w masce przechodzą przez wspomniany rowing węglowy, w kadłubie zaś trafiają w "uszy" przygotowane w technologii FiberFusion(TM) :o)

Orczyki lotek wklejamy na żywicę. Żeby się nie męczyć zamiast fabrycznej Z-ki w popychaczu zastosowałem prosty snap. Do oblotu użyłem najtańszych serw 9-gramowych, później serwa zostały wymienione a wszystkie popychacze dostały snapy kulowe, co diametralnie zmniejszyło luzy powierzchni sterowych:

Skrzydła przykręcane są do kadłuba zwykłymi nakrętkami. Nie jest to zbyt wygodne rozwiązanie w dość ciasnym kadłubie:

Orczyki steru wysokości i popychacze podobnie jak w lotkach. Później również zastosowałem snapy kulowe. Serwo SW trochę lepsze, nie miałem odwagi nawet na sam oblot wkładać czegoś najtańszego:

Ster kierunku napędzany linkami - było z tym trochę zabawy, szczęśliwie w kadłubie otwory na linki są fabrycznie wyznaczone. Gdy dzisiaj widzę to niebieskie serwo w takim miejscu to aż się wstydzę:

Montaż odbiornika. PA znowu nie każe nam zbyt wiele się napracować - przygotowane miejsce, ba, nawet fabryczny rzep! Takie rzeczy tylko tutaj!

Extra gotowa do oblotu. Wygląda trochę komicznie przez wielkie, niefabryczne kółka oraz brak kołpaka:

Swoją drogą szczerze polecam firmowy, węglowy kołpak do tego modelu. Jest może drogi, ale za to lekki i świetnie pasuje do stylistyki tego samolotu. PA sprzedaje też zestawy węglowych Vertex generatorów - nie wiem czy przeciętny pilot zauważy różnicę w locie, za to wizualnie dodają modelowi wiele agresywności.

 

Reasumując

 

Modele PA to najwyższa półka, są świetnie zaprojektowane a czynności do samodzielnego wykonania przy ich składaniu zostały ograniczone do minimum. Nie wiem czy drobne mankamenty folii to niedociągnięcie ze strony producenta czy może znak, że zestaw przeleżał na szafie u pierwszego właściciela - w każdym razie to drobiazgi i są powszechne w zestawach ARF różnych producentów. Cena może wydawać się wysoka, ale w trakcie montażu łatwo się zorientować za co zapłaciliśmy. Niektórzy twierdzą, że modele te są zbyt delikatne - ja mam inne zdanie. W codziennej eksploatacji sprawują się wyśmienicie (dzięki relatywnie mocnej konstrukcji i świetnemu podwoziu) - po poważnej krasie natomiast faktycznie nie ma czego naprawiać - o czym w przypadku Extry niestety dość szybko się przekonałem. Nie mam jednak pretensji do producenta - modele PA są wykonane bardzo lekko z myślą o akrobacji 3D i przeznaczone dla zaawansowanych pilotów.

 

Plusy:

  • ekstremalnie lekka i sztywna konstrukcja,
  • elementy zestawu sklejone czysto, starannie pokryte folią,
  • elementy narażone na zużycie podklejone włóknem węglowym,
  • doskonale zaprojektowana sekcja podwozia głównego,
  • wyznaczone miejsca w których linki SK wychodzą z kadłuba,
  • przygotowane miejsce na odbiornik, łącznie z rzepem,
  • wygodny dostęp do wnętrza kadłuba,
  • beszczelinowe, gotowe lotki,
  • profilowane usterzenie ogonowe,
  • gotowy statecznik poziomy z wklejonym SW,
  • zawiasy w stateczniku pionowym wklejone, fabryczne nacięcia w SK,
  • przemyślane chłodzenie silnika i wnętrza kadłuba,
  • wysokiej jakości orczyki w zestawie,
  • gotowe popychacze,
  • w zestawie sklejkowy, prosty ale bardzo wygodny kątomierz.

Minusy:

  • tylne podwozie fatalnej jakości,
  • popychacze z "z-kami" zamiast sapów kulowych,
  • bardzo drogie generatory Vortex sprzedawane oddzielnie- powinny być częścią zestawu,
  • czarno-zielona kolorystyka mojego egzemplarza zapewnia kiepską widoczność.

 

Publikowane tutaj materiały i zdjęcia stanowią własność ich autorów, nie mogą być kopiowane oraz wykorzystywane bez ich zgody.
Strona niekomercyjna.