Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Azerbaijani Basque Belarusian Bulgarian Catalan Chinese (Simplified) Chinese (Traditional) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Georgian German Greek Hebrew Hindi Hungarian Icelandic Indonesian Irish Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Macedonian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swahili Swedish Turkish Ukrainian Vietnamese Welsh

OSDonate

Podoba Ci się nasza strona? Postaw nam piwo! :)

Kwota:

Niniejszy artykuł jest pierwszym z cyklu, w którym postaram się przedstawić foto-relację z budowy śmigłowca CopterX 450SE V2 wzbogaconą o własne komentarze i przemyślenia jakie nasunęły mi się w czasie składania, wyposażania oraz regulacji modelu. Zaznaczam na wstępie, że moje doświadczenia w dziedzinie śmigłowców zdalnie sterowanych ograniczają się do produktów firmy E-Sky (Lama V4 i Belt CP V1) oraz przelotnego kontaktu z HK450 kolegi. Tym niemniej mam nadzieję, że artykuł okaże się przydatny przynajmniej dla całkiem początkujących, a bardziej zaawansowani koledzy pomogą mi (menu kontakt, lub komentarze do artykułu) sprostować ewentualne pomyłki.

Zestaw śmigłowca CopterX kupiłem bezpośrednio z Chin. Zakup u źródła obarczony jest pewnym ryzykiem, różnica w cenie była jednak na tyle duża (na dzień zakupu było to $69 kontra 600zł w Polsce, obecnie różnica ta jest zdecydowanie mniejsza), że podjęte ryzyko opłacało się:

Tytułowy model jest wierną kopią Align T-Rex 450SE V2. Tak przynajmniej podają źródła internetowe i na to wskazują szybkie porównania na podstawie zdjęć podzespołów i instrukcji obsługi obydwu modeli. Można wręcz odnieść wrażenie, że śmigłowce wytwarzane są w jednej fabryce. Zaznaczam jednak, że nie posiadam oryginalnego produktu Align więc nie jestem w stanie dokonać rzeczowego porównania. Jakość głównych elementów zestawu (karbonowa rama, aluminiowa głowica i mechanika ogona) jest jednak naprawdę zadowalająca. Pozostałe elementy nie są już niestety równie wysokich lotów, o szczegółach jednak opowiem trochę później.

 

CZĘŚĆ I: CO W PUDEŁKU?

 

Śmigłowiec pakowany jest w pudełko tak małych rozmiarów, że aż trudno uwierzyć, że w środku znajduje się kompletny model klasy 450. Pudełko „zapieczętowane” jest naklejką kontroli jakości – pozostaje mieć nadzieję, że nie jest to tylko chwyt marketingowy, ale objaw faktycznej dbałości producenta o jakość (a przynajmniej zawartość) każdego zestawu:

Powyższe kolorowe pudełko szczelnie wypełniają mniejsze szare kartoniki, poszczególne elementy zestawu dodatkowo zapakowane są w foliowe woreczki. Zawartość pudełka przedstawia się jak poniżej:

Rama modelu wykonana jest z włókna węglowego, skręconego z wykorzystaniem aluminiowych dystansów. Łoża silnika, wału głównego i zębatki napędu ogona wykonane są z aluminium. Tacka na pakiet aluminiowo-karbonowa. Aluminium anodowane na charakterystyczny dla serii CopterX niebieski kolor. Całość nie budzi najmniejszych zastrzeżeń, nie dziwi więc, że producent promuje markę CopterX umieszczając logo na skrzynce ogonowej:

Podłoga modelu wykonana jest z tworzywa. Jakość tego elementu jest zastraszająco niska i pozostaje w kontraście z resztą zestawu. Podłoga jest nie tyle krzywa, ona jest wręcz falista! Wstyd dla producenta:

Głowica Copter’a jest całkowicie aluminiowa i wykonana bardzo precyzyjnie. Podobnie jak na ramie, tutaj także dumnie naniesione logo CopterX. Zgodnie z nazwą zestawu głowica zgodna jest z T-Rex 450SE V2, czyli posiada m.in. taki sam wał poprzeczny jak w drugiej wersji produktu Align’a:

Mechanika ogona również aluminiowa. Pewnym mankamentem jest luz pomiędzy wałem a miedzianą tulejką ślizgacza. Niestety nie wiem czy podobnie sprawa wygląda w oryginale. Pewne jest, że nie jest to niedoskonałość mojego egzemplarza a raczej typowa przypadłość tego modelu. Na zdjęciu zamontowane już łopatki wirnika ogonowego. Łopatki wykonane są z tworzywa:

Prawdopodobnie problem luzu ogona spowodowany jest konstrukcją ramienia popychającego ślizgacz (foto po lewej) – ramię to łączy się ze ślizgaczem tylko po jednej stronie wału, podczas gdy np. w Belt CP zastosowano widełki, ciągnące za ślizgacz symetrycznie z obydwu stron wału (foto po prawej). Rozwiązanie E-Sky niweluje luz na tulei:

Zębatki napędowe w/g informacji krążących w sieci są kiepskiej jakości (problemy z geometrią) i wiele osób budując ten śmigłowiec od razu zakłada oryginalne zębatki Align. Ja na pierwszy rzut oka nie widzę problemu, zostawię więc tak jak jest i ewentualnie wymienię ten element w przyszłości. Uprzedając fakty: przy regulacji odstępu zębatki silnika od zębatki napędowej okazało się, że faktycznie pewien problem występuje - czy jest on znaczący? Na etapie budowy jeszcze nie wiem:

Ramię stabilizatora tarczy wykonane z aluminium. W oryginale element ten jest plastikowy. Zdaniem jednego z moich znajomych, posiadacza zarówno CopterX jak i T-Rex'a, aluminiowy stabilizator to zupełna pomyłka - z czasem metalowy ślizgacz odkształca aluminium i powstają nie tylko luzy, ale wręcz "schodki" powodujące, że tarcza nie porusza się płynnie. Z elementem Align'a nie ma tego problemu:

Statecznik poziomy i pionowy wykonane z karbonu. Nic dodać, nic ująć – no może poza tym, że nie przygotowano żadnych naklejek na te elementy – czarne stateczniki będą utrudniać orientację:

Kabinka to jeden ze słabszych elementów zestawu. Wykonana z pomalowanego tworzywa. Materiał może nie jest wielką wadą – w odróżnieniu od laminatu powinien wyjść obronną ręką z pomniejszych kraks (elastyczność), jest też lekki. Niestety kabinka jest dość ciemna - jaskrawe bądź przynajmniej jasne kolory byłyby dużo lepsze. Montaż tradycyjny na aluminiowe trzpienie i gumki. W zestawie znalazł się również komplet naklejek:

Podwozie Copter’a to połączenie aluminium i tworzywa. W tym miejscu producent zostawił furtkę dla fanów tuningu – jako opcja dostępne jest podwozie w pełni aluminiowe. Uważam jednak, że zastosowane rozwiązanie sprzyja początkującym – fabryczne podwozie jest elastyczne a w razie twardego lądowania zawsze lepiej uszkodzić płozy niż np. ramę:

Aluminiowa belka ogonowa z logiem CopterX utrzymywana jest przez karbonowe wsporniki z aluminiowymi oczkami. Tutaj mały zgrzyt: jedna z końcówek nie była dobrze wklejona. Także polecam sprawdzić te elementy. Odrobina kleju CA rozwiązuje problem.

Na zdjęciach widoczny również popychacz serwa ogonowego wraz z elementami podtrzymującymi, aluminiowe mocowanie statecznika poziomego oraz aluminiowe mocowanie serwa ogonowego:

Łopaty główne wykonane są z drewna. Co do jakości wypowiem się po wyważaniu i torowaniu. Align do zestawu dołącza wysokiej jakości łopaty karbonowe, cena oryginału jest jednak dużo wyższa. Dodatkowo w zestawie gąbka zabezpieczająca łopaty w czasie transportu śmigłowca:

Łopatki, ciężarki i pręt stabilizatora. Łopatki wykonane są z tworzywa. Jakość bez zastrzeżeń:

Pozostałe elementy zestawu: opaski zaciskowe, rzep, taśma dwustronnie klejąca, trochę śrubek (nawet więcej niż będzie potrzeba) oraz kulki do snapów na orczyki serw. Kulki te podobno lubią się zużywać i warto zainwestować w stalowe zamienniki Align’a:

I jak to mówią Amerykanie – ostatnie lecz nie najmniej ważne (w oryginale to brzmi lepiej) – od lewej: anaerobic retainer (klej do wklejania łożysk, w/g instrukcji T-Rex’a - R48), grease (smar), thread lock (klej do gwintów, w/g instrukcji T-Rex’a – T43) oraz klej CA. Dla ułatwienia w dalszej części relacji będę posługiwał się symbolami T43 oraz R48:

Ogólnie rzecz ujmując, główne elementy zestawu nie odbiegają znacząco od KIT’u Align’a. Na minus trzeba zaliczyć kiepskiej jakości kabinkę (w oryginale atrakcyjny wizualnie laminat), drewniane łopaty (zamiast karbonowych), zębatkę główną i ramię stabilizatora tarczy. Wszystko ma jednak swoją cenę, a w tym przypadku kopia jest chyba naprawdę blisko oryginału.

To by było na tyle jeśli chodzi o wstępny przegląd „tego co w pudełku”. Pominąłem wprawdzie płytkę CD dołączoną do zestawu, ale jej zawartość jest faktycznie pomijalna – klika materiałów reklamowych, wideo tutorial do modeli RTF, oprogramowanie do firmowego nadajnika 2.4GHz, darmowy FMS oraz instrukcje obsługi, których jakość daleko ustępuje instrukcjom Align'a. Producent nie pokusił się nawet o zamówienie fabrycznie „tłoczonego” nośnika – wspomniana płyta to zwykła kopia na płycie CD-R.

 

C.D.N.

 

Publikowane tutaj materiały i zdjęcia stanowią własność ich autorów, nie mogą być kopiowane oraz wykorzystywane bez ich zgody.
Strona niekomercyjna.