Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Azerbaijani Basque Belarusian Bulgarian Catalan Chinese (Simplified) Chinese (Traditional) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Georgian German Greek Hebrew Hindi Hungarian Icelandic Indonesian Irish Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Macedonian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swahili Swedish Turkish Ukrainian Vietnamese Welsh

OSDonate

Podoba Ci się nasza strona? Postaw nam piwo! :)

Kwota

Ryan'a dostałem od pewnego modelarza z Białegostoku za pośrednictwem Wojtka. Wykonany został z kopii części KITu Great Planes - Ryan STA EP. Jest to konstrukcja całobalsowa ze skrzydłem konstrukcyjnym krytym kesonem. Mój egzemplarz różni się od fabrycznego głównie brakiem detali typu owiewki (silnika/kabiny/kół) oraz sposobem wykończenia - malowana "japonka" w miejsce folii termokurczliwej. O ile mi wiadomo model nigdy nie latał - w przeszłości przeszedł tylko próby kołowania. Tym bardziej ciekawa była dla mnie próba jego „ulotnienia”.

Tyle tytułem wstępu, czas brać się do roboty. Tak prezentował się model gdy wpadł w moje ręce - jak widać pracę ułatwią zainstalowane dźwignie sterów, wklejone osłonki bowdenów oraz zainstalowane druty podwozia:

Zdjęta górna część kadłuba kryje wnękę na wyposażenie. Przestrzeni jest dużo – oryginalnie miały tam się zmieścić m.in. akumulatory NiCd. Przy okazji widać misterną, konstrukcyjną budowę oraz kolejny czynnik ułatwiający uzbrajanie modelu – przedłużacze do serw są już zainstalowane:

Gdzieniegdzie na poszyciu widać ślady wykonywanych napraw, w jednym miejscu było ono rozdarte, zdecydowałem się usunąć jego fragment i tymczasowo pokryć ubytek taśmą pakową. W przyszłości mam zamiar zdjąć obecne poszycie i pokryć model folią termokurczliwą (pomijając dyskusyjną zasadność i ewentualną poprawę walorów estetycznych byłaby to dobra wprawka w pokrywaniu modelu folią – w czym mam niewielkie doświadczenie):

Powyżej widać już zamontowane serwo lotki (Hitec HS-81) wraz z popychaczem, poniżej mechanika steru kierunku oraz zamontowane serwa kierunku i wysokości (2x Hitec HS-81MG):

Koła (podwozie główne piankowe – 70mm) zamontowane przy pomocy kostek elektrycznych (rozpiłowane połówki złączek) – jak się później okazało „podejście budżetowe” powodowało ciągłe problemy, ostatecznie zastąpiłem je fabrycznymi pierścieniami:

Czas na odbiornik. Jeti Rex5MPD świetnie zmieścił pod spodem kadłuba, pomiędzy skrzydłem a „przestrzenią załadunkową”. Mam nadzieję, że dzięki temu w razie poważniejszej kraksy pakiet ani silnik nie zrobią krzywdy odbiornikowi. Antenę wyprowadziłem na zewnątrz kadłuba – połowa długości wzdłuż płata, druga połowa zwisająca swobodnie za płatem:

Miejsce umieszczenia regulatora (WoW RC 40A) to kompromis pomiędzy przesunięciem go jak najbardziej do przodu a bezpieczeństwem w razie kraksy. Silnik (BL 2836-10) początkowo umieściłem zaraz przed pierwszą wręgą – niestety model nie dał się wyważyć. Silniczek jest za lekki (~80g) w porównaniu do oryginału (szczotkowa „600” z przekładnią), lekkie akumulatory litowo-polimerowe też nie poprawiają sytuacji. Ostatecznie konieczne okazało się przesunięcie silnika o dodatkowe 7cm do przodu oraz dodanie ok.80g balastu zaraz za silnikiem (w sumie uwzględniając fakt, że „600” montowana była za wręgą, a bezszczotka przed wręgą dało to przesunięcie w stosunku do oryginału o 11cm! – jeśli chciałbym w przyszłości wykończyć model na makietę będzie to stanowiło duży problem). Już po oblocie wymieniłem silnik na mocniejszy – Turnigy 3542-1250 (132g) – pozwoliło to usunąć większość martwej masy (balast):

Pakiet (3s1p LiPo 2200mAh 12C) umieściłem wewnątrz kadłuba maksymalnie z przodu (wraz z wymianą silnika przyszła wymiana pakietu na 2200 20C):

Problemy z wyważaniem modelu opisałem dosyć dokładnie już wcześniej (SC zgodnie z instrukcją, praktycznie na samym dźwigarze). Po dorobieniu owiewki balast nie będzie już potrzebny, ale na uwadze trzeba mieć fakt przesunięcia silnika aż o 11cm do przodu:

Ryan gotowy do oblotu (na zdjęciu jeszcze z silnikiem 2836-10):

Po pierwszym niepowodzeniu (błąd pilota) okazało się, że Ryan lata wyśmienicie, co prawda cierpi na lekki niedobór mocy (z silnikiem 2836-10) objawiający się szczególnie podczas startu (długi rozbieg) ale co do samych właściwości lotnych nie można mieć większych zastrzeżeń. Oblotu z mocniejszym silnikiem (3542-1250) jeszcze nie było.

Publikowane tutaj materiały i zdjęcia stanowią własność ich autorów, nie mogą być kopiowane oraz wykorzystywane bez ich zgody.
Strona niekomercyjna.