Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Azerbaijani Basque Belarusian Bulgarian Catalan Chinese (Simplified) Chinese (Traditional) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Georgian German Greek Hebrew Hindi Hungarian Icelandic Indonesian Irish Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Macedonian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swahili Swedish Turkish Ukrainian Vietnamese Welsh

OSDonate

Podoba Ci się nasza strona? Postaw nam piwo! :)

Kwota:

Praktycznie od początku zabawy w RC jestem zwolennikiem nadajników pulpitowych. Niestety te zawsze były traktowane przez producentów jako „profesjonalne” i szła za tym odpowiednia cena. W przypadku niektórych nadajników (ze względu na „pudełkowy” kształt) dość łatwo jest dorobić własny pulpit, który nie ustępuje ergonomią rozwiązaniom fabrycznym. Tak było z nadajnikiem Graupner MC-12, którego z powodzeniem używałem przez wiele lat, do czasu pojawienia się technologii 2,4Ghz.

Pulpit był zaprojektowany przeze mnie i został wykonany ze sklejki 3mm. Na zdjęciu nie są pokazane (widać tylko otwory) pionowe pręty na których się go zawiesza, a to jedna z kluczowych zalet rozwiązania pulpitowego, bo zawieszenie aparatury w oparciu o 2 punkty rozmieszczone po bokach (w przeciwieństwie do jednopunktowego zaczepu na środku) powoduje, że i bez trzymania w dłoniach nie kołysze się on na wszystkie strony, a pasek nie zasłania wyświetlacza. Ergonomia tego rozwiązania była na tyle dobra, że po latach jakiekolwiek próby używania różnych nadajników, które trzeba trzymać w dłoniach, zawsze się kończyły konkluzją – „to nie dla mnie”.

Nadajnikom Taranis przyglądałem się od dawna, ale model X9D nie budził mojego entuzjazmu, głównie z powodu kształtu (obły i relatywnie wysoki) , który średnio pasuje do pulpitu. Dopiero pojawienie się niskobudżetowego modelu Q X7 skłoniło mnie do zakupu, bo miałem wrażenie, że ten do pulpitu będzie nadawał się znacznie lepiej.

Rysunek przedstawia podstawowe wymiary elementów poziomych. Są one dobrane tak, aby mieściły się na sklejce 3mm w postaci tanich formatek A4, a także by dało się je wyciąć na pile tarczowej (z niewielką obróbką przy pomocy piłki ręcznej i papieru ściernego). Elementów pionowych („dystanse”) na rysunku nie pokazałem, u mnie mają one wysokość 39mm i można je wykonać również w postaci zwykłych pasków, ew. jeśli ktoś ma taką chęć i możliwość, to wyciąć je z wpustami - tak jak zrobiłem to ja.

Zacząłem od wycięcia podstawy (A) i narysowania położenia elementów pionowych. Ponieważ zdecydowałem się na budowę z użyciem wpustów, musiałem wykonać je ręcznie. Następnie przykleiłem element (B), i pomocnicze listewki do pozycjonowania bocznych długich wstawek pionowych. Rozpoczynając budowę nie miałem jeszcze do końca przemyślanego sposobu unieruchomienia nadajnika w pulpicie, stąd na zdjęciu wyżej brakuje wycięcia (w miejscu oznaczonym czerwoną strzałką). Znajduje się ono natomiast na rysunku oraz widać je na fotkach przy końcu artykułu, gdzie wyjaśniam dokładniej to rozwiązanie.

Następnie przygotowałem i wkleiłem elementy pionowe („dystanse”) w środkowej (dolnej) sekcji.

Kolejnym etapem było przygotowanie i wklejenie elementów pionowych w obu bocznych sekcjach.

Boczne elementy poziome (C) nie są przeznaczone do podtrzymywania dłoni, tylko służą do przykręcenia podstawek pod dłonie. Dlatego postanowiłem zastosować takie rozwiązanie, bo to pozwala dobrać kształt, rozmiar i (co również ważne) wysokość podstawek, pod kątem indywidualnych upodobań i wielkości dłoni. A skoro miały być przykręcane, to w szkielet dla wygody wkleiłem gwintowane tulejki mosiężne (można oczywiście użyć śruby z nakrętką).

Po przyklejeniu środkowego i bocznych elementów poziomych, przy pomocy szlifierki (i szablonu) zaokrągliłem krawędzie (promień 10mm). Otwory widoczne w środkowym elemencie mają średnicę 8mm, wypadają one współosiowo z otworami fi3mm w głównej płycie (A) i służą do mocowania prętów zawiesia.

Pręty zawiesia są wykonane z aluminiowej rurki fi8mm z wklejonymi w dolnej części nagwintowanymi (M3) tulejkami. Można je wykonać oczywiście z pełnego pręta, ale takie rozwiązanie zapewnia mniejszą masę elementów. Dodatkowo te wszystkie demontowalne elementy, zmniejszają wymiary transportowe pulpitu. A kryterium zmieszczenia go w relatywnie niewielkim pokrowcu nadajnika było jednym z priorytetów mojego projektu. Przykręcane płytki podtrzymujące dłonie są również wykonane ze sklejki 3mm, ale można je zrobić z innego materiału np. pleksi.

Tak wygląda pulpit z przykręconymi podstawkami w porównaniu do mojego poprzedniego pulpitu do MC-12. Na fotkach śruby mocujące mają łeb półokrągły, nie przeszkadza to wprawdzie dłoniom, ale docelowo zastosuję łeb stożkowy wpuszczany (pozwala na to grubość sklejki).

Wyjaśnień wymaga sposób mocowania nadajnika w pulpicie. Jest to właściwie nie tyle mocowanie, co zabezpieczenie przed jego wysunięciem, w przypadku, gdyby operator, mając pulpit z nadajnikiem zawieszony na szyi, pochylił się mocno do przodu. Jest to kawałek kątownika aluminiowego (20x20x2mm) z nagwintowanym otworem M3. Przykręca się go w sposób pokazany na zdjęciu.

Nadajnik wkłada się do pulpitu pochylając go pod kątem (rączka w dół) i zaczepiając od dołu o aluminiowy kątownik. Kiedy już leży płasko wewnątrz pulpitu, kątownik blokuje rączkę i zabezpiecza nadajnik przed wysunięciem.

Tak wygląda komplet z zamocowanymi prętami zawiesia i paskiem na szyję. Dopełnieniem tego projektu była jeszcze wymiana w nadajniku drążków na dłuższe (i grubsze), bo dla mnie długie manipulatory w nadajniku pulpitowym są w zasadzie koniecznością. Nie zdecydowałem jeszcze w jaki sposób pulpit zostanie wykończony, nie przeszkadza to w żaden sposób w jego używaniu.

Od tej pory nie muszę już „wzdychać” do fabrycznych pulpitowych Taranisów, Graupnerów lub Jeti. Mam nadzieję, że to rozwiązanie będzie mnie cieszyć przez wiele lat, podobnie jak miało to miejsce w przypadku MC-12.

 

Publikowane tutaj materiały i zdjęcia stanowią własność ich autorów, nie mogą być kopiowane oraz wykorzystywane bez ich zgody.
Strona niekomercyjna.