Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Azerbaijani Basque Belarusian Bulgarian Catalan Chinese (Simplified) Chinese (Traditional) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Georgian German Greek Hebrew Hindi Hungarian Icelandic Indonesian Irish Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Macedonian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swahili Swedish Turkish Ukrainian Vietnamese Welsh

OSDonate

Podoba Ci się nasza strona? Postaw nam piwo! :)

Kwota:

 

W niedzielę 20.05.2018 zebraliśmy się na siedleckim lotnisku na oblot modelu FlyFly BAE Hawk. Model ten na etapie zakupu (odkupiony z drugiej bądź nawet kolejnej ręki) z uwagi na swoje "niezwykłe" walory estetyczne dostał początkowo przydomek "Gniotek". Po odebraniu paczki i dokładniejszej inspekcji stwierdziłem, że bardziej będzie tu jednak pasowało wdzięczne "Ogryzek", ponieważ cały kadłub samolotu ponadżerany jest farbą, która niestety najwyraźniej nie nadawała się do malowania styropianu.

"Ogryzek" napędzany jest turbiną EDF średnicy 90mm. Dokładniejsze dane znaleźć będzie można później w dziale modele. Co istotne na etapie oblotu - model waży ok. 3,2kg co daje mu naprawdę duże obciążenie powierzchni nośnej - na poziomie 150g/dm2. Poprzedni właściciel startował nim z katapulty przy zasilaniu 6s LiPo. Ja zasiliłem model z pakietów 8s LiPo, co przełożyło się na ciąg około 4kg ale również dodało wagi. Tak naprawdę zakup tego samolotu podyktowany był właśnie faktem, że mam trochę odpowiednich pakietów, z których nie korzystam zbyt intensywnie - chciałem dla nich mieć jakieś dodatkowe zastosowanie. Wracając do wagi i obciążenia - podane parametry przełożyły się na spore obawy czy w ogóle uda się wystartować wyrzucając model z ręki. Szczęśliwie dzięki pomocy Daniela 3 starty odbyły się bez większego problemu - przy pierwszym model znacznie się przechylił na prawe skrzydło, ale szybka reakcja i wystarczające wychylenia sterów pomogły opanować sytuację, poniżej nagranie slow-motion wszystkich trzech startów:

 

Ponieważ mierzone przed lotami prądy i wyliczona moc przekraczały zdecydowanie możliwości regulatora napięcia (ESC 90A vs 116A w/g pomiaru przy pełnym gazie) i były trochę za duże dla zainstalowanego silnika, po pierwszym locie "rzuciliśmy się" na model z termometrami na podczerwień. Jak się okazało wszystkie "wrażliwe" komponenty (pakiety, ESC, silnik) miały temperaturę w granicach 20-30'C. Model w szczytowym momencie pobrał 132A (4298W), przy średniej z wszystkich trzech lotów na poziomie 38A (1165W). Pierwsze dwa loty zrobiłem krótkie aby zobaczyć jak się sprawy mają. Trzeci lot trwał 6 minut i pakiet rozładował się do poziomu 3,70V/cela (pomiar bez obciążenia), także uważam że czas lotu jak na moc napędu jest naprawdę zadowalający. Poniżej wykres z telemetrii zużycia prądu w trakcie trwania całego pierwszego lotu:

Model napędzany jest turbiną Jet-Fan, która słynie z generowania świetnego dźwięku przypominającego modele odrzutowe. Oczywiście aby to mogło mieć miejsce trzeba mieć odpowiedni model i właściwie zaprojektowane kanały dolotowe i wylotowe z turbiny. W przypadku Hawka dźwięk jest może lepszy od typowego, "suszarkowego" EDF'a ale mówiąc kolokwialnie "szału nie ma". Zauważyłem, że najlepszy dźwięk model wydaje przy niewielkiej mocy, schodząc z wysokości. Przy większym gazie słychać zbyt mocno wysoki, nieprzyjemny dźwięk typowy dla napędów EDF.

BAE Hawk lata bardzo przewidywalnie, nie ma przykrych tendencji i żwawo reaguje na stery. Mocy również nie brakuje i lata się bardzo przyjemnie. Jedynie brak zmechanizowanego steru kierunku troszeczkę psuje zabawę. Pierwsze trzy loty były bardzo spokojne - latanie w kółko plus kilka beczek "podpieranych" sterem wysokości. Ponieważ skrzydła trochę się uginają bałem się w pierwszych lotach robić pętli i ogólnie mocniej zaciągać steru wysokości. Po późniejszej inspekcji - wewnątrz płata wklejone są spore dźwigary węglowe - stwierdzam, że następnym razem będzie można spokojnie spróbować. Lądowania były by bardzo proste - gdyby tylko pilot sprostał zadaniu. Model jest ciężki i bałem się, że zwali się na skrzydło przy mniejszej prędkości. Lądowania robiłem zbyt agresywnie przelatując później cały pas, co skończyło się uszkodzeniem serwa lotki przy trzecim przyziemieniu.

Wiatr przy oblocie był dość mocny i porywisty chociaż na ciężkim modelu typu "jet" nie robiło to aż tak wielkiego wrażenia. W trzecim locie użyłem (po raz pierwszy zresztą) żyroskopu wbudowanego w odbiornik FrSky. Nie można powiedzieć, że jego działanie jakoś szczególnie mnie zachwyciło, ale dało się odczuć większą stabilność modelu i za 10zł (różnica w stosunku do ceny odbiornika bez żyroskopu) zdecydowanie mogę go polecić.

Poniżej filmik autorstwa Wojtka, zmontowany z trzech pierwszych lotów oraz zdjęcia zrobione i przesłane mi przez Bogusia. Serdeczne podziękowania dla kolegów, jak również wielkie dzięki dla Daniela za pomoc w wyrzucie i trymowaniu oraz dla Darka i Wojtka (po raz wtóry) za udostępnienie termometrów i asystę techniczną. Pozdrawiam również pozostałych znajomych obecnych przy oblocie.

fot.B.Wrzosek
fot.B.Wrzosek
fot.B.Wrzosek
fot.B.Wrzosek
fot.B.Wrzosek
fot.B.Wrzosek
fot.B.Wrzosek
fot.B.Wrzosek
fot.B.Wrzosek
fot.B.Wrzosek
fot.B.Wrzosek
fot.B.Wrzosek

Publikowane tutaj materiały i zdjęcia stanowią własność ich autorów, nie mogą być kopiowane oraz wykorzystywane bez ich zgody.
Strona niekomercyjna.